sobota, 19 lutego 2011

Cień nocy - Andrea Cremer

Autor -  Andrea Cremer
Wydawnictwo - Amber
Data wydania - 11.01.2011r
Moja ocena - 4.5/6

  Wydawnictwo Amber w styczniu 2011r wydało książkę następną z serii paranomal romance pt Cień nocy autorstwa. Andre Cremer, Amber prezentuje ją jako największy debiut od czasu Zmierzchu, ale czy ma rację, czy to tylko taki chwyt reklamowy?
  Narratorką jest siedemnastoletnia Calla. Dziewczyna o jasno złotych włosach jest przywódczynią, alfą młodych wilków z klanu Cienia Nocy. Od urodzenia jest przypisana do Rena – alfy drugiego klanu Kary Nocy.  Mają się pobrać w dzień ich osiemnastych urodzin i być przywódcami nowego klanu. Wszystko wydarzyłoby się jak należy gdyby nie Shay
Od pierwszych stron już możemy się domyślić jak mniej więcej skończy się książka. Autorka miała bardzo dobry pomysł z wprowadzeniem nas do świata Strażników i Opiekunów, czyli wilków takich jak główna bohaterka i ich szefów czarowników. jednak powstał trójkąt miłosny i  cała oryginalność zeszła na drugi plan. Na początku widzimy dziewczynę wojowniczkę, która chce sama decydować o swoim życiu. Później Calla jest niezdecydowana. Niepewna czego chce. Czy zakochać się w przeznaczonym jej chłopaku, czy w dopiero nowo poznanym, który namawia ją do „nielegalnych” rzeczy. Oczywiście jak to w takich książkach bywa wszystko jest postawione na sprawę miłości i odkrywaniu tajemnicy. Poznając dogłębniej dziewczynę możemy zauważyć że co następną kartkę staje się bardziej samolubna. Nie traktuje poważnie uczuć innych, a później zbyt długo nie przejmuje się dalszym losem swojej rodziny i przyjaciół. Gdyby zdecydowała wciąż żyć normalnie, przed pojawieniem się Shayna miałaby wszystko. Nowy klan, byłaby blisko najbliższych  i miałaby wszystko czego by zapragnęła: pieniądze, dom,samochód pod warunkiem ze wciąż by wypełniała rozkazy Opiekunów, tak jak do tej pory. Jednak jej to nie wystarczało. Próbowała się usprawiedliwiać, choć nie zyskała tym mojego dalszego uwielbienia co do tej bohaterki.  Patrząc na Rena dostrzegamy człowieka który ma dwie twarze. Jedna to ta którą widzą ludzie, którzy są dookoła niego.  Pewny siebie samiec alfa, silny, dobrze wykonujący swoje rozkazy a druga to ta którą widzą tylko ci którzy dobrze się mu przyjrzą. Niepewny swoich uczuć, zagubiony chłopiec. Są momenty, w których nie potrafi się opanować. Jest w stanie zrobić wszystko dla dziewczyny, tak samo jak Shay. Tylko, że zamiary tego drugiego chłopaka są nam znane prawie już od początku. Uwagę czytelnika może przykuć  to jak zwraca się do głównej bohaterki, jak próbuje za wszelka cenę ja przekonać do jego racji. Jest przekonany, ze jest lepszy od Rena. Ocenia go po pozorach, myśli, ze wie o nim wszystko bo widzi tylko jedna jego twarz, co niekoniecznie mi się spodobało.
  Książka jest napisana tylko z perspektywy dziewczyny, na szczęście to nie ogranicza nas do poznania reszty bohaterów. Wydawać by się mogło, że nikt nie został pominięty, o każdym dowiadujemy się z osobna, o jego własnych problemach które nieczęsto pojawiają się w tego typu książkach.
Akcja w książce rozgrywa się dość ciekawie. Były momenty których zupełnie się nie spodziewała,  wtedy nie dało się oderwać od lektury, ale już od połowy domyśliłam się jak losy bohaterów się dalej potoczą.
  Cień nocy to typowa książka dla nastolatek. Wydawnictwo trochę przesadziło z  zachwalaniem jej Autorka potrafi tak dobrać słowa, że nawet muśniecie dłonią wzbudza w czytelniku pożądanie tak jak w postaciach powieści. Tutaj mogłabym przytoczyć idealne do tej sytuacji przysłowie – co za dużo to nie zdrowo. Pani Andrea miejscami zbyt bardzo rozbrzmiewała się nad  faktem dotyku. Co na początku wzbudzał emocje, ale już pod koniec wydawał się zbyt mętny.  Gdyby nie powtarzałby się w niej ostatnio dość typowe wydarzenia dla  paranormal romance to byłaby naprawdę ciekawa książka i o wiele lepiej się by ją czytało.


cytat:
"- Właściwie nigdy nie miałem przyjaciół, a przynajmniej bliskich. Pewnie dlatego tyle czytam. Książki były moim najlepszym towarzystwem."

10 komentarze:

Charlotte pisze...

Oczywiście zgadzamy się co do faktu, że Ren jest lepszy, a Shay coś ukrywa. Witaj, grey_apple :D Dodaję Cię do "Czytanych blogów" ;)

Yossa pisze...

Ja właśnie zastanawiam się, czy przeczytać w ebooku, czy kupić, bo coraz bardziej chcę poznać Cień nocy ;)

Lenalee pisze...

Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę, ale wątpię, żeby była w mojej bibliotece. Myślę, że bibliotekarki zamówią ją dopiero za jakiś czas. ;)

Losiek84 pisze...

Może i ja przeczytam.


www.samolocik.blogspot.com

Rymomika pisze...

Nabrałam ochoty na tę historię. Coś mi się zdaje, że pozwala oderwać się na chwilę od rzeczywistości. Ale czy jest to taka książka, którą czytając zapomina się zakręcić płynącą do zlewu wodę? Dla mnie taka była saga Stephenie Meyer. Kiedy kupowałam kolejne tomy w odstawkę szło wszystko inne... W wolnej chwili zapraszam do mojego bloga na szczyptę uśmiechu...:
http://o-dzieciach-z-humorem.blogspot.com/

niedotknięta.,[♥] pisze...

Właśnie skończyłam czytanie tej książki i moje wrażenia są pozytywne, zgadzam się z tobą co do opisów dotyku, z czasem robiły się denne.

niedotknięta.,[♥] pisze...

Dziękuję, ; )
Ja za to podziwiam ciebie za te recenzje, czasem mi się uda jakoś napisać, ale takiej jak ty nigdy nie napisze.

monis1900 pisze...

Może być ciekawe :)

Ven pisze...

Noo, czasem tego pożądania faktycznie było za dużo, ale tak poza tym, byłam pozytywnie zaskoczona "Cieniem Nocy". Bez szału, ale też nie tak źle ;)

Anonimowy pisze...

ta książka jest po prostu boska. Nie moglam się od niej oderwać, aż całej nie przeczytalam.

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.